Oszukałam na tym challengu. To nie ta piosenka, to Wieża Babel. Wieża Babel Szymborskiej. Wiersz, który recytowaliśmy niegdyś, dawno, dawno temu, w liceum, z podziałem na role. Na przerwie, nie w ramach lekcji. To taki ładny wiersz; nie przepadam za liryką, ale ten jest niezwykły. O niezrozumieniu, o tym jak każdy mówi swoje i tak naprawdę nie słyszy co drugie powiedziało. Wieża Babel, w sercach i umysłach. I nasza recytacja, której nie umiałam powiedzieć tak poważnie, jak bym chciała.
Budka Suflera- Nowa Wieża Babel
Świat się wokół nas wciąż mniejszy staje,
Kontynęty na odległość dłoni są,
Samoloty jak z dziecinnych bajek,
Ponad głową coraz szybciej niebo tną.
Ludzie wciąż wędrują wielkim, gośnym stadem,
Z pomiesznia mowy słychać jeden głos,
Zbudowano drugą, większą Wieżę Babel,
Kto pamięta tamtj, pierwszej wieży los?
Świat się kurczy jak przekłuty balon,
Człowiek też maleje szybko razem z nim,
Przerażony swą niewielką skalą,
Coraz bardziej samotnieje w tłumie tym.
Stąd ucieczki nieprzytomne pustą drogą,
Jakby gdzieś coś za zakrętem było tam,
I te wiersze napisane dla nikogo,
I te płutna pełne nostalgicznych plam.
Wieża Babel,Piękny, choć nieludzki ląd,
Coraz dalej,
Czy to postęp, czy to błąd,
Coraz dalej,
Coraz trudniej uciec stąd
Stąd ucieczki nieprzytomne pustą drogą,
Jakby gdzieś coś za zakrętem było tam,
I te wiersze napisane dla nikogo,
I te płutna pełne nostalgicznych plam.
Wieża Babel,Piękny, choć nieludzki ląd,
Coraz dalej,
Czy to postęp, czy to błąd,
Coraz dalej,
Coraz trudniej uciec stąd
Wiersz. Bo to dla niego ta piosenka, bo to on jest wspomnieniem.
Wieża Babel, Szymborska
- Która godzina? - Tak, jestem szczęśliwa,i brak mi tylko dzwoneczka u szyi,
który by brzęczał nad tobą, gdy śpisz.
- Więc nie słyszałaś burzy? Murem targnął wiatr,
wieża ziewnęła jak lew, wielką bramą
na skrzypiących zawiasach. Jak to, zapomniałeś?
Miałąm na sobie zwykłą szarą suknię
spnaną na ramieniu. - I natychmiast potem
niebo pękło w stubłysku. Jakże mogłam wejść,
przecież nie byłeś sam. - Ujrzałem nagle
kolory sprzed istnienia wzroku. - Szkoda,
że nie możesz mi przyrzec. - Masz słuszność,
widocznie to był sen. - Dlaczego kłamiesz,
dlaczego mówisz do mnie jej imieniem,
kochasz ją jeszcze? O tak, chciałbym,
żebyś została ze mną. - Nie mam żalu,
powinnam była domyślić się tego.
- Wciąż myślisz o nim? - Ależ ja nie płaczę.
- I to już wszystko? - Nikogo jak ciebie.
- Przynajmniej jesteś szczera. - Bądź spokojny,
wyjadę z tego miasta. Bądź spokojna,
odejdę stąd. - Masz takie piękne ręce.
- To stare dzieje, ostrze przeszło
nie natruszająśc kości. - Nie ma za co,
mój drogi, nie ma za co. - Nie wiem
i nie chcę wiedzieć, która to godzina